niedziela, 3 lutego 2013

Black and white



Dzisiaj pokażę Wam jedno z pomieszczeń w moim domu, które chyba nigdy nie ujrzało światła dziennego na blogu i to wyłącznie za sprawą mojego niezdecydowania co do ostatecznej kolorystyki tego pokoju. 
Ale po dłuższym namyśle oraz wielu wspaniałych inspiracjach blogowych kolorystyka - jak się pewnie domyślacie po tytule będzie czarno-biała.


Pomieszczenie to zwane przez nas telewizornią jest w ciągłym procesie tworzenia i doskonalenia. 
Czarne i białe akcenty nieśmiało mieszam z naturalnym kolorem drewna a gdzieniegdzie dołączam znienawidzony przeze mnie kolor żółty który to akurat w tym konkretnym zestawieniu bardzo mi pasuje. 

    

                                                                                              

Całość stylizacji chciałabym podciągnąć pod marokańskie klimaty. 
Może jakaś ciekawa lampa, marokańskie miseczki?? 
To takie moje małe plany, na razie maluję duży regał 5x5, który kojarzycie może z wcześniejszej jego funkcji w pokoju mojego synka, jakieś 5 lat temu ( o rety teraz uzmysłowiłam sobie przez jaki czas prowadzę blog;). Regał jest z płyty, w kolorze brzozowym i miał iść na straty ale żal mi się go zrobiło i w pierwszym zamyśle kolor miał zostać ale jednak po dłuższym zastanowieniu się stwierdziłam że biały jest tutaj konieczny.

Tak wyglądał przed zmianą.



Tak w trakcie zmiany:


Tutaj widać prawie efekt końcowy w tle ale nie pokazuje całości bo troszkę mu jeszcze brakuje:



I takim sposobem mebel dostaje drugie życie - będzie białym regałem z czarnymi koszami i srebrnymi ozdobami. Bardzo jestem ciekawa efektu końcowego. 


Na ścianie będą wisieć czarne półeczki pod obrazy, na sofach pojawiają się czarno-białe poduchy a nad efektem końcowym czuwa modrzew w szklanym wazonie, który z salonu przeniosłam tutaj na stałe ;)


Główną moją inspiracją okazał się blog Bianki, jeśli nie znacie jeszcze tego miejsca gorąco polecam, szalenie inspirujący blog!




Jak tylko uporam się z wszelkimi pracami wykończeniowymi pokaże Wam w całości jak wyszło, na chwilę obecną tylko kilka zdjęć pokazujących samą ideę wystroju.

Na koniec przesyłam Wam troszkę wiosennych kolorków, żeby nie było tak czarno i biało - różowe tulipki z nadzieją na rychłą wiosnę ;)


Pozdrawiam serdecznie !

niedziela, 27 stycznia 2013

Ekspres Tchibo

Ponieważ sprzedaję ekspres Tchibo, który większość czasu przeleżał u mnie nieużywany zapytam najpierw Was czy ktoś nie jest chętny na biały caffissimo? Używany był przez kilka miesięcy sporadycznie a ostatni rok przeleżał w szafce. Nosi normalne ślady użytkowania, praktycznie niewidoczne, do ekspresu dodaję gratis opakowanie srebrne na kapsułki.
Cena 100zł +koszty przesyłki.



poniedziałek, 31 grudnia 2012

The end



Miałam składać życzenia świąteczne, nie zdążyłam...
Miałam świątecznie inspirować, nie zdążyłam...
Miałam pisać o grudniowych zmianach i nowościach, też nie zdążyłam...
Najpierw dopadło mnie choróbsko a później pochłonęło świąteczne tempo.
Czas tak szybko płynie...

Cieszę się jednak że zdążyłam na koniec grudnia, by złożyć Wam życzenia - spełnienia Waszych oczekiwań co do Nowego Roku, mnóstwa inspiracji, dużo miłości i prawdziwej przyjaźni.



Ponieważ przez prawie cały grudzień nie było mnie "blogowo" wrzucam świąteczne fotografie mojego domku, które udało mi się gdzieś po drodze wykonać.





W tym roku - podobnie jak w poprzednim wiodącym kolorem okazał się czerwony.
Nie zabrakło prawdziwej, cudnie pachnącej jodły kaukaskiej, którą ozdobiliśmy bielą, srebrem, czerwienią, pojawiły się na niej moje ulubione muchomorki oraz lodowe sople.







Wśród pozostałych dekoracji nie zabrakło girland na balustradach schodów, światełek na balkonie, oraz tego co ogromnie spodobało się nie tylko mi - a mianowicie gałązek modrzewiowych oraz szyszek.
I to z czego jestem najbardziej dumna to gwiazda z papieru nutowego, która świetnie dopełnia świąteczny czas. 




Jak tylko robi się szaro na zewnątrz, włączamy nasze lampki i cieszymy się tym czasem, ogrzewając przy kominku. 
Uwielbiam kiedy choinka jest w domu, kiedy jest zapalona.
Mam nadzieję że i Wy ciesząc się tymi świątecznymi "gadżetami" oczekujecie na Nowy Rok ;)



Do zobaczenia w 2013 ;)

środa, 5 grudnia 2012

Maliny z białą czekoladą




...czyli smakołyk o zrobienie którego pokusiłam się w miniony weekend.

Skład:
ciasto:
100 gorzkiej czekolady
170 g masła
170 g cukru
4 rozbite jajka
2 łyżki dobrego kakao
200 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
polewa czekoladowa:
200 g gorzkiej czekolady
100 ml śmietanki kremówki
biały krem:
100 g białej czekolady
150 ml śmietanki kremówki
250 g serka mascarpone
ok. 500 g malin


A oto jak to zrobić:

1.Tortownicę o średnicy 20 cm smarujemy tłuszczem i wykładamy pergaminem. W dużej misce ucieramy masło z cukrem na puszystą masę. Dolewamy stopniowo rozbite jajka, przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia i kakao. Dolewamy stopioną w kąpieli wodnej czekoladę i starannie wszystko mieszamy. Ciasto przekładamy do przygotowanej tortownicy i wygładzamy wierzch. Pieczemy ok. 40 minut w temperaturze 180 stopni C. Po upieczeniu ciasto zostawiamy w formie na kilka minut, a następnie ostrożnie kroimy na dwa plastry.
2. Biały krem: Serek mascarpone ucieramy z kremówką i dodajemy przestudzoną białą czekoladę.
3. Polewa czekoladowa: Śmietankę wlewamy do rondla i zagotowujemy, stale mieszając. Dodajemy połamane kawałki czekolady i mieszamy, aż się rozpuści. Polewę przelewamy do naczynia i ubijamy przez 5-7 minut, aż będzie puszysta
4. Plaster ciasta kładziemy na ozdobnym talerzu lub paterze, nakładamy biały krem oraz maliny. Przykrywamy drugim plastrem ciasta i dekorujemy wierzch polewą czekoladową.




  Przepis na ciasto znalazłam na blogu Kasi i od razu wiedziałam że musi znaleźć się na moim stole. Dla mnie połączenie malin, serka mascarpone i białej czekolady jest idealne.
Dlatego najlepszy w tym cieście jest właśnie środek i nie jest to tylko moje zdanie ale wszystkich domowników.




 Jeśli mam być całkiem szczera z Wami to ciasto jest smaczne, aczkolwiek zdarzało mi się piec lepsze.
 Jak dla mnie jest w nim za dużo gorzkiej czekolady, za która ja osobiście nie bardzo przepadam, ale jeśli ktoś ja lubi to zachęcam jak najbardziej do wypróbowania tego przepisu. Jeszcze jedna cenna uwaga o której prawie zapomniałam ;) wykonanie tego ciacha zajęło mi sporo czasu, więc jeśli nie macie wolnej połowy dnia nie bierzcie za niego. 
Jeśli jednak moja recenzja ciasta nie zachęciła Was do wypróbowania tego przepisu to postaram się choć troszkę zachęcić Was zdjęciami, które udało mi się pstryknąć.








sobota, 1 grudnia 2012

Liebster Blog

Serdecznie dziękuje za przemiłe wyróżnienia, które dostałam od Ewy oraz od Pauli, dzięki dziewczynom mogę brać udział z Liebster Blog i jak pewnie już wiecie, zadano mi kilka pytań, więc czym prędzej przystępuje do odpowiedzi.



Pierwsze pytania są od Pauli:


  1. Twój wymarzony ogród?  W stylu angielskim
  2. Wolisz piec czy dekorować? I czy w ogóle lubisz to robić? Nie wiem co bardziej.
  3. Czy zdarzyło Ci się kiedyś zjeść więcej pączków niż 10? Nie
  4. Boże narodzenie czy Wielkanoc? Boże Narodzenie
  5. Masz taki przepis do którego często wracasz? Nie koniecznie do zjedzenia :) Tak
  6. Czy recenzując jakiś produkt (jeśli tego nie robiłaś - pomiń) powiedziałaś o nim nieszczerze? Nie
  7. Co jesz najchętniej? Słodkości ;)
  8. Ulubiona potrawa bądź danie z jabłkami? Nie mam takiej.
  9. Lubisz panna cotta? Nigdy nie jadłam, niestety.
  10. Denerwują Cie anonimy ? Tak.
  11.  Najlepsza cukiernia? Sowa i Wilk.

Teraz pytania od Ewy:

    1. Co Tobie daje prowadzenie bloga? Satysfakcje i zadowolenie.
    2. Co jest dla Ciebie najcenniejsze? Zdrowie najbliższych.
    3. Z czego jesteś najbardziej dumna? Dom i dziecko.
    4. Jak sobie radzisz ze smutkiem? Rozmową z przyjaciółmi
    5. Twoje największe marzenie? Podróż do Tybetu.
    6. Jak byś siebie określiła jednym słowem? Jednym słowem? niemożliwe !


To teraz kolej na moje pytania do Was.
  1. Biały czy czarny? 
  2. Dom z cegły czy dom z bali?
  3. Gotowanie czy pieczenie? 
  4. Spod jakiego znaku jesteś?
  5. Co zajmuje Ci najwięcej czasu w weekend? 
  6. Książka, internet czy telewizja?
  7. Ulubiony kwiat? 
  8. Maliny czy truskawki?
  9. Ulubione miasto w Polsce?
  10. Jazda na nartach czy jazda na rowerze? 
  11.  Film do którego lubisz wracać?
A to tablicy wywołuje następujące osoby:

1.  Fojaga
2.  Kolegotka
3.  Marta
4.  Liliana
6.  Mia
7.  Dagmara
8.  Sylwia
9.  Atena
11.Asia


sobota, 24 listopada 2012

Turkusowy słój



Przewodni kolor dzisiejszego wpisu daleki jest od nadchodzących klimatów świątecznych, jednak pokusiłam  się mimo to na pokazanie Wam tego szklannego cuda, które całkiem przypadkowo wpadło w moje ręce i pozostało ze mną na zawsze. 
A mowa o tytułowym słoju, nad którego nazwą zastanawiałam się przez dłuższy czas, ponieważ wazonem to on do końca nie jest (chociaż może pełnić taką funkcję) a dzbanem tym bardziej.


Owe znalezisko stało sobie strasznie zakurzone na strychu w moim rodzinnym domu i czekało tylko na odpowiedni moment aby znaleźć się w śmieciach.
Jakież było moje zdziwienie że taka piękna dekoracja domu niszczeje tak niedaleko ode mnie.
Tym bardziej że wcześniej widziałam kilka inspiracji z podobnymi słojami i podobały mi się przeogromnie.


Jakiś czas temu pokazywałam go na zdjęciu z kuchnią, bo przez jakiś moment faktycznie tam stał ale dzisiaj przedstawiam Wam go w zupełnie innej odsłonie.
Jego miejscem na dłuższy czas stała się moja ukochana konsolka.

Dodatkowo odcień szkła idealnie wpasował się w klimaty jakie u mnie ostatnio królują.
 W salonie postawiłam (oprócz bieli) na kolor beżu, z odrobiną różu i turkusu właśnie.


W słoju umieściłam grafiki o których Wam pisałam niedawno a które oprócz ściennych dekoracji są pewnego rodzaju starymi listami w butelce.
Poniżej jedno ze zdjęć najlepiej opisujące charakterystykę kolorystyczną mojego salonu wraz z ostatnim moim wytworem lnianym


niedziela, 18 listopada 2012

Len idealny


Od pewnego czasu jestem niezmiennie, absolutnie i obsesyjnie zakochana w lnie. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie jestem odosobniona w tej kwestii. W Waszych domach widzę coraz częściej pojawiający się motyw lnu, w różnej postaci, które - zapewniam Was - są niezmiernie inspirujące. Do tej pory udało mi się kupić kilka bardzo fajnych materiałów lnianych za naprawdę niewielkie pieniądze. Z reguły wyszukuję takich perełek w sklepach z używaną odzieżą, ponieważ że tak jak pisałam są one sprzedawane na kilogramy i cena wychodzi wtedy naprawdę niska to dodatkowo jest duży wybór kolorystyczny, co akurat dla mnie jest dużym plusem.



Najbardziej lubię kiedy len ma naturalny kolor, czyli taki lekko szary ale bardziej beżowy, wtedy jest idealny. I udało mi się znaleźć kilka takich okazów, z których to jeden służy jako bieżnik na stół, z kolejnego (tego który łączy biel i beż) uszyłam zazdrostki i rolety do kuchni, z kolejnego powstają lniane poszewki.







W fazie projektu mam również zmianę pokrycia mojego kochanego ludwiczka, materiał w gotowości - gorzej z czasem, ale wkrótce, niebawem i krzesełko będzie się cieszyć nowym lnianym ubrankiem. Jak do tej pory wśród tych wszystkich lnianych materiałów upolowanych przeze mnie najbardziej chyba ucieszyła mnie cudna lniana poszewka z drewnianymi guziczkami. Ma idealny kolor, fakturę i krój. Za każdym razem kiedy jest w zasięgu mojego wzroku budzi mój niezmienny zachwyt, to jedna z tych rzeczy w domu która cieszy mnie dokładnie tak samo jak za pierwszym razem kiedy ją ujrzałam ;)






Czyż nie jest urocza ?
 Każdego kto jest wiernym fanem lnianych materiałów gorąco zachęcam do takich szmateksowych polowań, zapewniam Was że satysfakcji nie będzie Wam brakować. 
Powodzenia !








czwartek, 8 listopada 2012

Grafiki ścienne


Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić mój sposób na postarzanie wydrukowanych grafik. Większość z używanych przeze mnie obrazów pochodzi ze znanego nam bloga - Graphics Fairy, który jest dla mnie kopalnią inspiracji. Jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że na jednej ze ścian w salonie zawieszę takie właśnie grafiki, można powiedzieć - utrzymane we francuskim klimacie. Część z nich faktycznie jest już powieszona, część czeka jeszcze na właściwy czas. Żeby dodać im autentyczności, po wydrukowaniu obrazów na zwykłych kartkach - wkładam je do esencji z herbatą, która świetnie zażółca taką grafikę. Najlepiej suszyć taką kartkę na słońcu. Teraz jest to raczej niemożliwe więc układam je w pobliżu kaloryfera. Jeśli po wyschnięciu nie podoba mi się efekt końcowy, bo uznaje że taka grafika jest zbyt jasna powtórnie zanurzam kartkę w esencji i trzymam ją tak przez kilkanaście minut albo stosuje zużytą torebkę po herbacie i dosłownie kropię tą esencją kartkę. Nie wiem jak Wam ale dla mnie efekt jest co najmniej zadawalający.



poniedziałek, 29 października 2012

Drewniana skrzynka

Przedstawiam Wam dzisiaj długo wyczekiwaną skrzyneczkę. Projekt zrodził się w mojej głowie kilka miesięcy temu. W międzyczasie zobaczyłam kilka podobnych projektów na blogach i to chyba spowodowało że zapragnęłam jej jeszcze bardziej. Oczywiście mój M. zbił ją w jedna całość a ja wymyśliłam sobie zdobienia. Brakuje jej jeszcze uchwytów muszelkowych, które ułatwią przenoszenie. Jak na razie wystarczają kółeczka zamontowane od spodu. Skrzyneczka ma służyć do przechowywania magazynów wnętrzarskich, ale jak widzicie na zdjęciu może służyć do tego by schować w niej ciepły pled albo poduchy. Na pewno nie poprzestanę na jednym egzemplarzu; już mam w głowie pomysł na drugą, w wersji nie białej. Jeśli uda mi się zrealizować pomysł na pewno Wam pokaże.